Prawie dwa tygodnie temu postanowiłem odwiedzić mojego kolegę i wspólnika, który mieszka w Warszawie. Jako, że miałem do załatwienia coś po drodze w Tczewie, postanowiłem pojechać nową autostradą do końca, dalej drogą krajową numer 1 do Łysomic przed Toruniem, by tam odbić w stronę Warszawy.
Jazda autostradą z tempomatem na pokładzie to sama przyjemność. Do tego Korpiklaani i można jechać. :-) Oczywiście wszystko, co dobre kończy się bardzo szybko i dalsza droga nie była już tak przyjemna. W Pomorskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej przyszło mi stać w półgodzinnym korku. Przyczyna korka nie była zdarzeniem losowym – to tylko światła w Łysomicach. Po co ulepszać skrzyżowanie? Przecież lepiej zostawić tak, jak jest.
Gdy już odbiłem w kierunku Warszawy, niewiele kilometrów dalej spotkała mnie kolejna niespodzianka. Roboty na drodze to nic złego, pod warunkiem, że rzeczywiście się coś dzieje. Ruch na kilkudziesięciokilometrowym odcinku był wahadłowy – jedna strona jezdni była zdarta z asfaltu. Na jeden kilometr drogi przypadło nie więcej niż dwóch robotników. Polska organizacja pracy – bezcenna. ;-)
Po ok. 50 km wahadłowego ruchu w końcu przyszedł czas na normalniejszą jazdę (wszak nadal nienormalną, bo to nie autostrada). Zdziwiły mnie jednak wysepki na drodze, a raczej słupki, które znajdowały się przed nimi. Zastanawiałem się, do czego miałyby służyć te słupki – na tamten moment odpowiedzi nie znalazłem.
Jazda w samej Warszawie była przyjemna. Szerokie, trójpasmowe drogi przelotowe i estakady bardzo ją umilały. To śmieszne, że na cały Gdańsk mamy łącznie 10 estakad. Na Ursynowie drogi międzyosiedlowe są dwupasmowe. Fajnie, bo Gdańsk to nie ma nawet dwupasmowej drogi dojazdowej. Słowackiego kończy się na Niedźwieniku, zaś Armii Krajowej „uchodzi” w Kartuskiej, zamiast połączyć się bezpośrednio z obwodnicą.
Wracając do tematu słupków – zrozumiałem jednak, do czego one służą podczas powrotu do Gdańska. Wyprzedzałem ciężarówkę, droga wolna, więc ciach na drugi pas. Będąc na wysokości kabiny kierowcy oczom mym ukazała się wysepka w oddali i słupki blisko mnie. Wysepka była tak daleko, że zdołałbym wyprzedzić jeszcze jeden samochód osobowy i wrócić na swój pas przed wysepką – gdyby nie głupki oczywiście. Teraz mogę powiedzieć, że słupki mają na celu uniemożliwienie kierowcy powrotu na swój pas przed wysepką. Wróciłem na swój pas za wysepką. Miałem serce w przełyku, jak to śpiewał Kazik, lecz nic mi się nie stało.
Gdy w ten weekend również jechałem do Warszawy, przyglądnąłem się bardziej tym słupkom. Słupki zaczynały się od razu na linii ciągłej. Jeśli mylę się, to mnie poprawcie – ale zdaje się, że kierowca, który rozpoczął manewr wyprzedzania na linii przerywanej ma prawo dokończyć manewr i wrócić na swój pas mimo linii ciągłej. Te słupki pozbawiają kierowcy tego prawa. Co więcej, w jednym miejscu słupek stał pół metra przed linią ciągłą. Ręce opadają – powiesiłbym tego, kto to wymyślił. Nieważne za co.
(zdjęcie pochodzi ze strony motoryzacja.interia.pl – kliknięcie zdjęcia powoduje przejście na stronę, na której się oryginalnie znajdowało)


Jest już 23 komentarzy ↓
p. // lip 8, 2009 at 21:38
Ma prawo rozpocząć manewr wyprzedzania jeśli nie widzi przed sobą linii ciągłej. Też mnie te słupki nie przekonują, są znacznie lepsze rozwiązania, acz wspominanie o tych 50 centymetrach to już czepianie się ;)
Nowaker // lip 8, 2009 at 21:42
Dobrze wiedzieć. Tak, czy owak rozpocząłem manewr wyprzedzania, nie widząc przed sobą linii ciągłej.
Zyx // lip 14, 2009 at 07:04
Mogliby zastosować patent powszechny w województwie świętokrzyskim. Tam, gdy zbliżamy się do końca linii przerywanej, wcześniej na drodze namalowane są strzałki nakazujące jak najszybszy powrót na swój pas, ostrzegając kierowców kawałek wcześniej.
Nowaker // lip 16, 2009 at 16:19
Zyx – owy patent widziałem również w województwie mazowieckim, ale słupki widocznie uznali za bardziej pro.
Antoni Jakubiak // lip 31, 2009 at 08:11
Ani P ani Nowaker nie macie racji jeżeli chodzi o wyprzedzanie. Kierowca może wyprzedzać tylko wtedy, gdy ma odpowiednią widoczność.
http://www.technikajazdy.info/kodeks-ruchu-drogowego-wyprzedzanie/
B // sie 1, 2009 at 18:22
Nie masz prawa wyprzedzac tak zeby konczyc na ciaglej. Wedlug takiego myslenia, jak rozpedzisz sie przed miastem to w zabudowanym nie masz obowiazku zwalniac – bo przeciez jechales juz szybko… (wiec nie przekraczasz predkosci dozwolonej :-) bo juz byla przekroczona:)
B // sie 3, 2009 at 00:36
A wracajac do sedna, to slupki maja zmuszac do powrotu na swoj pas – zgodnie z przepisami – ale w razie czego awarynie mozna przez nie przejechac. Tak samo dzialaja progi zwalniajace – nie bedzie wypadku jak przejedziesz za szybko, ale twoj samochod to odczuje.
Nowaker // sie 3, 2009 at 00:39
Wracając do sedna sprawy – uważasz te słupki za mądre? Ja niestety nie, nie widać ich w nocy. Widać je tylko na światłach drogowych.
Zyx // sie 3, 2009 at 08:55
B -> nie będzie wypadku, tylko na niektórych progach możesz rozwalić zawieszenie :). Znajomy mi pokazywał w Krakowie pewien próg zwalniający gdzieś na wylocie swojego osiedla umieszczony w miejscu, gdzie ludzie z przyzwyczajenia przyspieszają i mówił, że już nieraz stamtąd gości wieczorem trzeba było odholowywać.
U mnie podobne słupki, tylko metalowe, ustawione są po jednej stronie drogi, by uniemożliwić kierowcom wyprzedzanie „na trzeciego” na pasie pieszo-rowerowym. Od ich zamontowania minął rok i już w wielu miejscach sporo jest skoszonych. Z jednej strony zgadzam się, że stwarza to pewne zagrożenie dla samochodu, ale po części kierowcy są sami sobie winni przez swoją kulturę jazdy i poszanowanie przepisów, a właściwie jego brak. W tym kraju przecież nie da się wolniej, niż 100 km/h przez teren zabudowany jechać, bo już Ci się kolejka fagasów ustawia na czterech literach, którym jakoś niespecjalnie przeszkadza wyprzedzanie na zakrętach, podwójnej ciągłej, skrzyżowaniach, a nawet remontowanych drogach ze zdartym asfaltem (ostatnio przez takiego delikwenta mało koła nie straciłem, bo mi drogę zajechał, gdy próbowałem dziurę ominąć)… Ja bym takich ludzi nazwał większym zagrożeniem, niż słupki.
B // sie 3, 2009 at 16:29
Zyx wlasnie o to chodzi, ze slupek jest bezpieczny, prog tez – bo w ostatecznosci pirat uszkodzi auto – zatrzyma sie – a nie zabije osobe postronna.
Wedlug mnie te slupki sa madre – i to bardzo – bo motywuja do natychmiastowego powrotu na pas i powaznego traktowania znakow. Ostatnio dosc czesto jezdze krajowa 4. i tam na normalnej drodze po pasie w kazda strone sa odcinki, gdzie pod gorke mamy dwa pasy – nagminne jest ze ludzie kalkuluja wyprzedzanie tak, ze koncza manewr na odcinku ‘buforowym’ gdzie sa pasy. Miejscami te odcinki sa dluzsze, miejscami nie i tam przewaznie widac sciete znaki na wysepkach, albo wyprzedzanie na bog wie ktorego.
Inny przyklad to Krakow – tam zanim nie pojawily sie ‘murki’ oddzielajace bus pasy od normalnej drogi nikt nie traktowal oznakowania powaznie…
Nowaker // sie 3, 2009 at 18:39
Obaj jesteście zdania, że ci, co stawiają słupki mają myśleć za kierowców. Ja jestem zdania, że to kierowca ma myśleć podczas jazdy.
Jeśli już ten pirat zaczął wyprzedzać, mimo że z naprzeciwka coś jechało, jedynym jego wyjściem jest wyrwanie wszystkich słupków (słupki nie znikają, lecą na boki, mogą walnąć w inne samochody), a następne staranowanie znaku ze strzałką (znowu gdzieś odlatuje) i wjechanie na wysepkę, która jest otoczona wysokim krawężnikiem. Duże bum i samochód wlatuje na jadącego z prawej, bądź lewej. Chyba tylko czołg jechałby dalej prosto.
Wersja zdarzeń bez wysepek i słupków: pirat wyprzedza mimo tego, że z naprzeciwka jedzie pojazd. Jadący z naprzeciwka zjeżdża możliwie na prawo. Pirat wyprzedził i powrócił na swój pas.
Zdecydowanie wolę wersję drugą. Piratom te wysepki/słupki (i inne wymysły) i tak nic nie robią. Nie przejmuje ich wyrwany słupek albo nawet spowodowany wypadek – w ich umysłach nic się nie zmieni. Nadal będą tak jeździć. Mam dwóch znajomych-piratów, mimo spowodowania kilku wypadków (każdy!), nadal jeżdżą tak samo. Sposób jazdy to nie kwestia decyzji, tylko umysłu.
W ogóle to na przestrzeni lat wyklarowała się ciekawa historia. Na początku na drogach krajowych było bardzo mało wysepek (tylko poziomych!) i żadnych słupków. Potem przyszła moda na przejścia dla pieszych z wysepkami (ale bez żadnych podwyższeń – wysepka z gęstych, ciągłych linii). Potem zaczęto stawiać znak C-9 w środku owych wysepek. Następnie ktoś mądry wymyślił, że warto otoczyć te wysepki krawężnikami, a środek wyłożyć kostką brukową. Teraz wyklarował się kolejny etap „ulepszania” naszych polskich dróg – przyszła pora na stawianie kilku słupków przed wysepką.
I widzę nawet, do czego to zmierza. Będziemy mieli dwa pasy, jeden w każdą stronę, oddzielone wysepką przez całą drogę. Po co? Żeby kierowca nie musiał myśleć – przecież może jakieś głupstwo zrobić, np. wyprzedzać, gdy ktoś jedzie z naprzeciwka… I rzeczywiście, w Gdańsku na ul. Nowe Ogrody jest dokładnie tak. Kiedyś były tam trzy pasy – jeden w jedną stronę i dwa w drugą. Teraz jest po jednym i wysepka przez środek – bardzo długa. Ul. Świętokrzyska – „naprawili” skrzyżowanie, stawiając na nim niepotrzebne nikomu światła (dotychczas nie było kolejek do skrzyżowania, teraz już są), a za skrzyżowaniem „modernizując” około 200 metrów drogi, dodając długą, brukową wysepkę przez środek. Oba te działania pozostawiam bez komentarza. To jest po prostu głupie.
@Zyx, chyba przesadzasz z tym zdartym asfaltem. Maszyna, która zdziera asfalt zdziera go równo – więc droga jest prosta. Po płytach betonowych jeżdżę 70 km/h, po drogach gruntowych (bądź brukowych) 50-60. Ciężko więc mi uwierzyć, by na drogach ze zdzieranym asfaltem było trzeba jakoś znacznie zwalniać.
Zyx // sie 3, 2009 at 20:45
Maszyna zdziera równo, ale jezdnia przed remontem przeważnie nie jest równa, a na dodatek zostaje poważnie osłabiona. Nieco więcej aut pojeździ i dziur zaczyna bardzo szybko przybywać. Moim zdaniem zakaz wyprzedzania na takich odcinkach jest jak najbardziej słuszny, bo równej nawierzchni to można oczekiwać po już wyremontowaniej drodze. Ty możesz mieć „równą” nawierzchnię, ale skąd wiesz, czy kierowca przed Tobą właśnie nie dojrzał wyrwy? Zbawienie naprawdę nie zależy od tego, czy się te parę kilometrów przejedzie szybciej czy wolniej.
Ja uważam, że właśnie takie wynalazki mogą nauczyć PRAWIDŁOWEGO myślenia co poniektórych, bo z moich podróży wyłania się taki wniosek, że albo Polska podpisała kontakt na stuletnie dostawy kaskaderów do kolejnych części „Szybcy i wściekli”, albo myślenie jest odwrotnie proporcjonalne do marki wozu pomnożonej przez 2, jeśli pierwszą literą rejestracji jest „W” i dodatkowo przez 2, jeśli początek tejże jest dwuliterowy… na Zachodzie w wielu krajach jakoś nie mają problemów z przepisami i jak znajdę, to pokażę Ci nawet zdjęcie takiej drogi „jeden pas w każdą stronę oddzielony wysepką”.
Nowaker // sie 3, 2009 at 20:58
Co do początkowej litery „W” w rejestracji. Akurat w Warszawie bardzo dobrze mi się jeździło. Tutaj w Gdańsku kierowcy chyba nie rozumieją zapisu, że powinno się jeździć możliwie prawym pasem. Na trójpasmowej Armii Krajowej skrajny prawy pas jest najczęściej pusty, a ruch odbywa się na środkowym i lewym. W Warszawie kierowcy tak nie robią – po prostu nauczyli się korzystać z szerokich dróg. W Gdańsku są zaledwie dwie trójpasmówki i kierowcy nie posiedli jeszcze dostatecznych umiejętności korzystania z nich.
B // sie 3, 2009 at 21:05
Powolywanie sie na myslenie kierowcow, to dosc ryzykowne zagranie ;) Ja tam wole slupki, maksymalnie spowalniajace ronda i wysepki dla pieszych (tak! dla pieszych, nie dla kierowcow) – bo wiem ze potencjalny drugi osobnik jadacy z przeciwka nie bedzie probowal wyprzedzac tuz przed szczytem gorki.
Nowaker // sie 3, 2009 at 21:13
A ja rond nienawidzę, ponieważ mocno faworyzują jedne kierunki. Spójrz najpierw na mapę i znajdź miejscowość Chwaszczyno, dzielnicę Gdyni Dąbrowa oraz dzielnicę Gdańska – Osowa. O godzinie 17 korek do Chwaszczyna rozpoczyna się kawałek za Dąbrową. Niezła odległość – 2-3 kilometry korka. Zaś jadąc do Chwaszczyna o tej samej godzinie z Osowy nie stoi się w żadnym korku – kolejka do ronda jest na kilka samochodów. Tyle wystarcza, aby zablokować Gdynię. Podobne sytuacje zdarzają się na wielu innych rondach w Gdańsku, ale nie w takiej skali.
B // sie 4, 2009 at 20:48
Skrzyzowania w ogole sa zle… najlepiej robic szerokie autosstrady i „zjazdy”, ale zawsze lepsze rondo niz lewoskret gdzie ludzie sie wpychaja i testuja wytrzymalosc samochodow na zderzenia czolowe.
Jak ronda faworyzuja konkretny kierunek?
Nowaker // sie 4, 2009 at 20:50
Ten, który nie ma nikogo z lewej. Popatrz na mapę, wytłumaczyłem dokładnie.
B // sie 5, 2009 at 21:31
Ok, ci ktorzy skrecaja w lewo na rondzie sa faworyzowani… ok…
Nowaker // sie 5, 2009 at 21:37
Przeczytaj dobrze :-) Nie napisałem „ci którzy skręcają w lewo”.
Zyx // wrz 1, 2009 at 17:20
Wracając do rejestracji na „W”… od dłuższego czasu bawię się w pewną zabawę. Za każdym razem, gdy widzę w lusterku, że na drodze krajowej zbliża się do mnie wypasione auto jadące o 50 km/h za szybko, albo siedzi mi na d…, by przy pierwszej lepszej chwili zrobić „zium” i zajechać mi drogę, bo z naprzeciwka nadciąga TIR, zgaduję pierwszą literę rejestracji. Zawsze typuję „W” i w 80% przypadków zgaduję poprawnie…
Każde skrzyżowanie kiedyś się przepełnia i powiedziałbym, że faworyzowanie jest właśnie bez rond. Na rondo mają szansę wjechać wszyscy, ale tenże wjazd nieco kosztuje, więc nie da się przez niego pruć na chama i przy większym ruchu jeden kierunek może mieć z tego powodu zatory. Pytanie, czy przy zwykłych skrzyżowaniach byłoby inaczej? Odp: nie, wtedy przy większym ruchu na drodze głównej szanse wyjechania z podrzędnej w lewo są bliskie zeru i zachęcają do wymuszania pierwszeństwa.
s // gru 26, 2009 at 12:58
Na prawku uczyli, że wyprzedzanie można zacząć na linii przerywanej i zakończyć na podwójnej ciągłej. Jest też takie pytanie w oficjalnych testach PORDu. Postawienie słupków w taki sposób uważam za skandal i osoba która to wymyśliła powinna zostać pociągnięta do odpowiedzialności karnej za stworzenie ryzyka katastrofy drogowej.
badboy // sty 8, 2010 at 19:20
Co do połączenia Armii Krajowej z obwodnicą to będzie za jakieś dwa lata zapewne. Więcej info: http://tinyurl.com/y8bk96f
Tołdi // mar 12, 2010 at 20:29
Jak dla mnie moze i głupie te supki no ale skoro kierowcy wyprzedzaja na ciągłej lini to niech są moze się naucza do czego pasy służą!!!!!
Zostaw swój komentarz